“DRZEWA PYCHY” – G.K. Chesterton

G. K. Chestertona znałam dotychczas z jego przenikliwych analiz wiary i społeczeństwa zawieranych w traktatach i esejach. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ten charakterystyczny dla Chestertona styl błyskotliwego dowcipu (słownego i intelektualnego) autor przekładał również na strony swojej prozy. Mawiał, że literatura jest luksusem, fikcja zaś koniecznością. Może chociażby z tego właśnie powodu warto sięgnąć po zbiór jego opowiadań?

dav

Tytułowe “Drzewa pychy”, przyznam szczerze, nie urzekły mnie. Jednak jako czytelnik otrzymałam to, co lubię najbardziej – wzrastającą z każdą kolejną stroną satysfakcję. Kilka opowiadań zasługuje tu na szczególną uwagę: “Dwie gospody”, “Jak znalazłem Nadczłowieka”, “Legenda o św. Franciszku”, “Nawrócenie antychrysta” (chyba mój ulubiony tekst ze zbioru. Przenikliwy, sprytny, sokrateńsko-chestertonowy), “O świeckiej edukacji”, “O prywatnej własności” (choć brzmią jak tytuły rozpraw, kryją się za nimi historie nieprawdopodobnie zaskakujące), “Ujemne strony posiadania dwóch głów” (które powinno być obowiązkową lekturą szkolną, jeżeli zależy nam na wzrastaniu myślącego, szacownego społeczeństwa! Jeżeli…)

Wymienione przeze mnie teksty stanowią bardzo aktualny obraz (choć niektóre z nich powstały ponad sto lat temu) myśli społecznej i współczesnego postępowania świata, które Chesterton poddawał zawsze wnikliwej krytyce. Zbigniew Herbert napisał w liście do studentów: “I nie bądźcie na litość Boską nowocześni”. Chesterton taką właśnie myśl konsekwentnie w swoich opowiadaniach powtarza. Nie dosłownie. Obrazuje, jakie czekają nas konsekwencje tej niedojrzałej i ubogiej “nowoczesnej” postawy.

Dodaj komentarz